Game Mister International – czyli zaczynam cykl o facetach w grach komputerowych

Ile razy natrafialiście z necie na listę najpiękniejszych/najfajniejszych/najseksowniejszych postaci kobiecych w grach komputerowych? Mam wrażenie, że serwisy produkują takie rankingi za każdym razem, gdy wychodzi najnowsza część Tomb Raidera. A pomyślał ktoś kiedyś o męskich postaciach, których jest przecież o wiele więcej?

Co myślą o nich graczki? Czy im się podobają? Czy w ogóle można rozpatrywać fikcyjną postać w kategoriach „przystojny/fajny”, czy to już gruba przesada?

Dziś pierwsza część cyklu poświęconego cyfrowym facetom. Otwieram ją własnym subiektywnym, pokręconym rankingiem. Uwaga: będzie intymnie!

Zatem, numero uno według Ranafe to….

  1. Lester Chaykin (Another World)

lester-chaykin-another-world-video-game

Zajmuje pierwsze miejsce, bo stara miłość nie rdzewieje… poznaliśmy się, gdy miałam 14 lat, więc z uwagi na lokalne prawo, był to związek czysto platoniczny. Lester był uroczy i, mimo różnicy wieku i wykształcenia (w końcu to wybitny fizyk), nie traktował mnie z góry. Lubiłam patrzeć na jego ogniście rude włosy. Ceniłam w nim to, że walczył z własnymi słabościami i potrafił zrobić użytek z broni, jeśli sytuacja tego wymagała. Był małomówny, ale jednocześnie bardzo otwarty – nic dziwnego, że w obcym świecie szybko zjednał sobie przedstawiciela innej rasy, który pomógł mu uciec z więzienia. Tak więc na początku był prof. Lester, potem długo długo nic, aż…

2. Raziel (seria Legacy of Kain: Soul Reaver)

 

  • Raziel w dniach swej chwały. A potem okazało się, że zazdrośni mężczyźni są tak samo zdradzieccy co zazdrosne kobiety.

 

Zapewne znacie go jako monstrum mało przypominające człowieka – dziwną, niebieską istotę, odzianą zaledwie w strzęp płaszcza zakrywający dolną połowę twarzy. W ten sposób Raziel ukrywa paskudną ranę.

Kurde, ranę? Co ja piszę, brakuje mu całej dolnej szczęki! Na skutek przymusowej kąpieli w Otchłani jego ciało zostało odarte ze skóry, niegdyś piękne skrzydła zamieniły się w poszarpaną parodię. W oczach tli się płomień nienawiści, zielony i jadowity. Tylko bujna, czarna czupryna przypomina mi o dumnym wampirze, który śmiał prześcignąć swojego mistrza w duchowym rozwoju. I słono za to zapłacił.

Dawny Raziel o klasycznych greckich rysach i posturze rzymskiego wojownika zamienił się w przygarbionego, zdruzgotanego mściciela. Polega tylko na sobie i nikomu nie ufa. Ciężko do niego dotrzeć, ale tym bardziej cenię sobie każdą spędzoną z nim chwilę.

3. Snake aka Big Boss (ew. Solid Snake) Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

 

 

Miałam rok, gdy Snake szalał po Afganistanie i gromadami wysyłał do bazy ogłuszonych żołnierzy, moździerze, samochody, czołgi, barany, owce i wszystko, co tylko dało się puścić w stratosferę. Potem żołnierze byli przeciągani na stronę Diamond Dogs (czyli jego prywatnej firmy wojskowej), wszelki sprzęt lądował w ładowni, a zwierzaki na mocy porozumienia z NGO umieszczano w specjalnych habitatach, gdzie miały większe szanse przetrwania niż na terenach ogarniętych wojenną zawieruchą. Snake zawsze miał ręce pełne roboty.

Lubię w Snake’u to, że zawsze wybierze mniejsze zło, że nie zabija, kiedy nie musi. Wiecznie zmrużone oczy na pooranej bliznami twarzy (wygląda jak przystojniejszy Clint Eastwood), przepaska na oku i oszczędne ruchy powodują, że po prostu lubię na niego patrzeć.

Snake to paradoks – należy do małomównych osób obdarzonych niesamowitą charyzmą, przez co każde jego słowo odbierane jest przez podległe mu osoby z radością i entuzjazmem. A już niedbałe klepnięcie w ramię to prawdziwe święto. Że nie wspomnę o nagłym, niezapowiedzianym sparingu.

Nigdy nie wiesz, czy Snake właśnie się do Ciebie nie skrada. Bardzo mi się podoba ta świadomość…

4. Adam Jensen (Deus Ex:Mankind Divided)

20160919003458_1

Z Adamem mam pewien problem – jego elektryzujący, chropawy głos, swobodny chód drapieżnika i bogata mimika częściowo schowana za ciemnymi okularami bardzo mi się podobają, ale za każdym razem zastanawiam się, ile w nim jest z dawnego Adama, a ile zostało sztucznie zaimplementowane. Rozumiem, że prawie całe jego ciało musiało zostać zaugmentowane (czy odrutowane, jak kto woli). Rozumiem, że serce Jensena to cud cybernetyki. Ale skoro dusza przebywa w ciele, to czy znajdzie się dla niej miejsce w maszynie?

I tylko chwile, gdy zdejmuje (a raczej – dezaktywuje) okulary i patrzy intensywnie zielonymi oczami, powodują, że na nowo odzyskuję wiarę w jego autentyczność.

5. Vincent Valentine (Final Fantasy VII)

vincent_portrait

Mężczyzna cierpiący. Odtrącony. Zamaskowany, szlachetny wojownik. Świadomie wybrał życie w odosobnieniu (to najlżejsze słowo na zamknięcie się w trumnie i przebywanie w stanie letargu przez długi czas), by naraz przebudzić się i u boku ledwo mu znanej osoby wyruszyć w świat.

Vincent jest rewolwerowcem, podoba mi się w nim skupienie, jakie widać w całej jego postaci przed oddaniem strzału. Podobnie jak Snake, jest raczej małomówny. Ale zdecydowanie bardziej liryczny.

Może czasami trochę zbyt chaotyczny.

6. Kurt Hectic (MDK)

mdk

Mój Drogi Kurt, milczący, szybki, zabójczo skuteczny. Jeden z niewielu facetów, który dobrze wygląda w obcisłym kombinezonie (i nie, to nie lateks, tylko bardzo cienki kevlar ;-). Zawsze fascynował mnie jego nietypowy hełm, niepojęta broń, kostium kryjący niespodzianki. Kurt jest jak całe jego wypełnione wrogimi Obcymi otoczenie – dziwaczny, surrealistyczny, w pociągający sposób mało ludzki. A przy tym zadziwiająco mało podobny do wszystkich umięśnionych macho, którzy swego czasu dopraszali się o uwagę graczy.

7. Zevran Arainai (Dragon Age:The Origins)

dragon-age_zevran

Pierwszy blondyn w zestawieniu i w dodatku elf (chociaż w porównaniu do tych wszystkich cyborgów, wampirów i innych mutantów o dziwnym pochodzeniu, jest jak najbardziej „zwykły”). Zdeklarowany biseksualista. Niepoprawny podrywacz wszystkiego, co chodzi. A przy tym gość, który: a) nie płacze nad sobą, b) ma poczucie humoru, c) jest do bólu szczery. Podoba mi się w nim to, że lubi dobrą zabawę, a jednocześnie jest profesjonalistą. No i tak, skrytobójca, mam do nich słabość.

8. Geralt z Rivii (Witcher)

 

 

Nie jestem pewna, czy przy Geralcie znajdzie się jeszcze dla mnie miejsce. Co druga kobieta ląduje z nim w łóżku, a prawie każda otwarcie wyznaje, że ma na niego ochotę. Z drugie strony, niewiele z nich chce wejść z nim w poważniejszy związek…

Trudno mi ocenić, co dokładnie powoduje, że jest dla mnie mało pociągający. Przyjemny, chropowaty głos jest. Miła powierzchowność jest – blizny mi nie przeszkadzają. Nie jest głupi. Dobrze się porusza. Fajnie walczy.

Ale nie ma chemii. Lubię go, tak jak lubi się kumpla. Mogłabym z nim przegadać niejeden wieczór, bo w wielu kwestiach się zgadzamy. Ale chyba nic poza tym.

Sorry, Geralt – you are officially friend-zoned.

9. John Marston (Red Dead Redemtpion)

nowy-obraz

John Marston ma żonę i dziecko. Już samo to wyróżnia go na tle wszystkich bezdzietnych singli, którzy znaleźli się w rankingu. Jest lojalny i prosty, twardo trzyma się swoich zasad. Wzbudza moje zaufanie, chyba najbardziej ze wszystkich wymienionych tutaj mężczyzn. I to mimo jego niesławnej przeszłości bandyty.

John jest rewolwerowcem, strzelcem natchnionym. Ale nie buduje filozofii życia na walce, wręcz przeciwnie – każde jego działanie to próba odcięcia się od przeszłości, od przemocy. Marzy o spokojnym życiu farmera, z żoną i synem. Jego losy są przejmująco smutne.

10. Eder (Pillars of Eternity)

pillar-of-eternity_eder

Sympatyczny gość wiecznie żujący źdźbło trawy. Filozof i farmer, wojownik i były mnich. Eder, mimo że uśmiech nie opuszcza jego twarzy, zawsze jest pogrążony w smutnej melancholii. Z jakiegoś powodu rozczula mnie to.

Uwielbiam rozmawiać z nim na trudne tematy, kojarzy mi się z takim mistrzem taiji, którego życie zmusiło do porzucenia ścieżki mnicha i do pochylenia się nad własnym niewesołym losem. Zawsze też mam wrażenie, że patrząc na człowieka widzi więcej, niż chciałby się przyznać.

Kto jeszcze mógłby znaleźć się w powyższym spisie?

Możliwe, że gdybym grała dłużej w serię Prince of Persia, Książę wylądowałby w zestawieniu. Niestety, nie miałam okazji lepiej go poznać i nie wytworzyła się między nami żadna szczególna więź. Poza tym nic nie poradzę na to, że w produkcji z 2008 roku jakoś bardziej przypadła mi do gustu Elika…

Pewien potencjał miał też Corvo znany z Dishonored. Widziałam go raptem dwa razy – jeden wizerunek widniał na liście gończym, drugi – to obraz podsumowujący, jak skończyły się jego zmagania. No nie powiem, ma w sobie to coś. Ale brak możliwości przyjrzenia mu się oraz fakt, że ani razu nie słyszałam jego głosu, sprawiły, że po prostu nie było miejsca na chemię ;-).

Kogo tu jeszcze nie ma? Jamesa Raynora ze Starcrafta, bo jego nieprzytomna i naiwna miłość do Kerrigan przesłania jego skromną osobę (za to Queen of Blades jest kolejną świetną kobiecą postacią). Mimo niewątpliwego geniuszu fabuły, mężczyźni z Planescape: Tornment na starcie przegrywają z kobietami. Przyznajcie sami: na pytanie, która postać podobała Wam się najbardziej, odpowiadacie najczęściej, że Morte, a potem Anna i Nie-Sława. Imion innych towarzyszy Bezimiennego nawet nie pamiętacie, prawda?

Monkey (Enslaved: Oddysey to the West) był ciekawy tylko ze względu na podobieństwo do Bruce’a Willisa, którego po prostu lubię.

Postacie towarzyszy ze Star Wars: The Old Republic były takie so-so. Tharan Cedrax okazał się być pantoflarzem, na których mam alergię. Corso był fajny jako niepokorny smuggler, ale jak tylko się zakochał, zrobił się z niego nieznośny misiek. A Vector Hyllis, pół-człowiek, pół-robal, cóż, związek z nim zapowiadał się dość nietypowo, no ale wybaczcie, aż tak zdesperowana nie jestem.

Znany z rozbudowanych wątków romantycznych i śmiałych scen Mass Effect obfitował w ciekawe postacie, ale większość z nich cierpiała. Na wszystko. Do środka i na zewnątrz cierpiała, płakała i szlochała. I cała ta rozpacz wylewała się na mnie wielką falą skutecznie zmywającą resztki romantyzmu.

Przykłady mogłabym mnożyć w nieskończoność, ale zostawię sobie rezerwę na rozważania na temat natury mężczyzny. Cyfrowego, oczywiście.

Czekajcie na kolejne części cyklu 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *