Jak pachnie Lara Croft (Alaia)

Azzedine Alaia, czyli nieuchwytność.

Dzisiejszym wpisem rozpoczynam cykl, który łączy dwie moje pasje – fantasy, science-fiction, gry komputerowe i kosmetyki, w dokładniej – perfumy. Już jakiś czas temu zorientowałam się, że olfaktoryczne otoczenie mocno na mnie oddziałuje i zwracam na nie dużą uwagę. Brakuje mi jednak wykształcenia i wiedzy fachowej. Mój nos wie, co czuje, ale językowi brakuje nazw. Pojawił się zatem pomysł, by podejść do wszystkiego bardziej… zmysłowo.

U wielbicieli zapachów perfumy wywołują różne skojarzenia. Mogę nie być w stanie nazwać, co składa się na nutę głowy, serca i bazy (tudzież głębi). Jednak wiem, co w tym czasie widzę.

I taki będzie ten cykl. Postaram się dopasować zapachy do znanych bohaterów z gier lub książek.

Dziś zacznę od kontrowersyjnej Alai, którą sparowałam, bez większego wahania, z Larą Croft, archeologiem – awanturnikiem, bohaterką cyklu gier Tomb Raider.

lara-croft-wallpaper-24

Zacznę od głównej cechy wspólnej Alai i Lary – tym zapachem równie dobrze mógłby pachnieć mężczyzna. Idealnie określił go Nez de Luxe jako zapach przeznaczony dla kobiety-żołnierza, która trzyma mężczyzn na dystans. Lara Croft byłaby nim zachwycona. Wszelkie jej relacje z mężczyznami opierały się na chłodnej przyjaźni. Każdy mężczyzna, który zbliżyłby się do niej nieco bardziej, mógł liczyć co najwyżej na zdawkowy uśmiech… albo umierał. Jedyni mężczyźni, z którymi się liczyła, to jej ojciec, lord Croft, po którym odziedziczyła skłonności do przygód, oraz Conrad Roth, emerytowany żołnierz, który uczył jej wojennego rzemiosła.

Zapach jest… mokry. Czuć w nich dziki wodospad. Widzę Larę skaczącą na linie nad przepaścią i czuję krople wody rozbijające się o jej skórę. Jest to orzeźwienie, ale dalekie od soczystych cytrusów. Lara marznie, ale prze dalej w swym poszukiwaniu skarbów. Zapach jest też odrobinę metaliczny, może pobrzmiewa w nim odległe echo krwi?

Alaia - prosta, czarna butelka, nie nadaje się dla egzaltowanych kobiet ;-)

Alaia – prosta, czarna butelka, nie nadaje się dla egzaltowanych kobiet 😉

Alaia jest ogólnie dość nieprzystępna i mało sympatyczna. Nie otula jak kocem, ale też Lara wcale tego nie potrzebuje. Sama nazwa zapachu – Alaia – brzmi miękko i lekko egzotycznie, zupełnie jak wszystkie te zapomniane przez ludzi miejsca, które odwiedza Croft.

Jest to jednak zapach współczesny. Nie dusi kadzidłem, nie pachnie starą świątynią ani ruinami. Lara, wchodząc z tym zapachem na sobie między mury starożytnego miasta, pozostaje Londyńczynką, kobietą XXI wieku. Niby z należnym miejscu szacunkiem, ale jednak z pewnością siebie i śmiałością. Czuję, że pozorny spokój zaraz zostanie zburzony, bo Lara ciągle pakuje się w tarapaty. Alaia pachnie akcją.

Z drugiej strony, nie jest to zapach agresywny. Lara dobrze będzie się w nim kamuflować, ponieważ perfumy te nie odurzają ani nie ciągną się kilometrami za osobą.

Lara zmierza w stronę opuszczonych (czy aby na pewno...?) ruin.

Lara zmierza w stronę opuszczonych (czy aby na pewno…?) ruin.

Tak widzę Alaię na Larze – idealny mariaż pewnej siebie kobiety i zimnych perfum. Co myślicie o takim zestawieniu? Udało mi się zachęcić Was do zapachu albo do gry?


Link do świetnych recenzji perfum: nezdeluxe.pl

2 komentarze

  1. Jestem zaintrygowana zapachem.

    • Polecam testy – możesz znaleźć Alaię w każdym Douglasie. Ten zapach jest na szczęście łatwo dostępny. Aha, no i pamiętaj – czarny flakon 🙂
      Jak wypróbujesz, koniecznie daj znać, co o nim myślisz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *