Jak pachnie kobieta – bluszcz (Allegria)

Zapraszam do kolejnej odsłony cyklu perfumiarsko – kulturalnego, w którym dopasowuję zapachy do postaci z książek, gier, komiksów, które często mają charakter archetypów. Ten sposób opisu daje mi możliwość dzielenia się z Wami niesamowitymi zapachami, ale z drugiej strony – nie naraża mnie na pomówienia o amatorszczyznę. Nie mam wykształcenia w kierunku perfum, ale tak jak każda ich wielbicielka, mam bogatą wyobraźnię węchową. Kiedy więc trafiam na nietypowy zapach, uruchamia on w moim umyśle skojarzenia z obrazami, które znam. A ponieważ dużo czytam, gram (nie tylko w gry komputerowe) i oglądam, są to zazwyczaj niecodzienne kobiety.

Dziś poznajcie Poison Ivy, czyli w polskim przekładzie Trujący bluszcz. Jest ona uwodzicielską protagonistką Batmana, jednej z najbardziej wyrazistych komiksowych postaci wszech czasów (może znajdę kiedyś jego perfumy, ale to będzie wyczyn!). Prawdziwe imię Ivy to Pamela Lilian Isley. Z wykształcenia jest botanikiem, który wpadł w sidła własnej pasji. Miłość do roślin przeistoczyła się w manię, a upodobania w kierunku ekologii zrobiły z Pameli niebezpieczną terrorystkę, która jest w stanie zabić za ścięcie drzewa.

Poison Ivy pokochałaby zapach Allegria marki Rouge Bunny Rouge. To perfumy jadowite, intensywnie roślinne. Czuć w nich wręcz sok wyciekający z przeciętej łodygi.

Kto by pomyślał, że w tej delikatnej butelce kryje się taki jadowity zapach?

Allegria ma delikatny, elegancki flakon, a sama nazwa kojarzy się z czymś niebiańskim, po hiszpańsku oznacza po prostu radość. Tylko dlaczego te perfumy są takie wściekłe? Ciężko się po nich otrząsnąć. Myślę, że Ivy spodobałaby się ich ambiwalentna natura, ale czy zdałaby sobie sprawę, czego obrazem jest połączenie słodyczy porzeczki i cierpkości? Mi kojarzy się to z genezą jej pojawienia się w Gotham. Przybyła tam dla Batmana, który jednak nie odwzajemnił jej uczuć. I nawet jeśli zauroczenie już dawno minęło, Pamela wciąż ma mu to za złe… Kobiety, zwłaszcza takie jak Poison Ivy, nie zapominają o urazie.

Poison to hybryda człowieka i rośliny. Potrafi zabić pocałunkiem, ale też nim uleczyć. W tym tkwi sedno wspomnianej przeze mnie ambiwalencji. Perfumy Allegria są energetyzujące, ale jednocześnie powalające. Nez de Luxe informuje, że zawierają też miętę i eukaliptus – i podejrzewam, że to ten ostatni składnik kręci w nosie, uderza do głowy. Można by używać tych perfum jako soli trzeźwiących, gdyby nie fakt, że potrafią przeniknąć nieszczęśnika na wskroś.

Poison Ivy – piękna i niebezpieczna

To zapach ekstremalnie świeży. Widzę Pamelę uśmiechającą się powabnie, jej piękne rude włosy opadające na nagie ramiona wiją się jak węże. Oczarowani, nie dostrzegamy jej dziwnych, nieludzkich oczu, ani toksycznej kropli spływającej z kącika ust. Poison Ivy ma czarne usta, ale nam wydają się one ciemnoczerwone. Nie wiem, czy ktokolwiek ma szansę się jej oprzeć, bo siła jej oddziaływania jest przepotężna.

Krew Pameli i wszelkie płyny w jej ciele to mieszanina toksyn, które ciągle się zmieniają. Tak samo ten zapach. Myślę, że nie tyle Poison pokochałaby te perfumy – ona mogłaby je stworzyć.

Podobno jednym ze jej sposobów na uwodzenie i manipulację były specyficzne feromony, które wyekstrahowała z roślin. Te jednak perfumy są agresywne, nie uwodzicielskie – chyba że ktoś jest masochistą.


Perfumy dostępne są jedynie w perfumerii Impressium. Zalecam zamówienie próbki, bo nie każdemu mogą przypaść do gustu. Mnie od nich mdliło i bolała mnie głowa… ale jednocześnie przyznaję, że są zjawiskowe. Kiedyś markę RBR można było znaleźć w Douglasie, ale to już nieaktualne.

Źródła: Rysunki Poison Ivy pochodzą z oficjalnej strony DC Comics.

Jeden komentarz

  1. Spryskałem tym rabatki, teraz mam w ogrodzie dżunglę! Ratunku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *