Muminki się cieszą

Każdy z nas miał jakąś przygodę z Muminkami. To trochę tak jak z alkoholem. Nawet abstynent musiał po niego kiedyś sięgnąć, a przynajmniej powąchać korek.

Jako dziecko, nie byłam wielką wielbicielką fińskich trolli. Nie zmienia to jednak faktu, że dobranocki z Muminkami należą do najlepiej przeze mnie zapamiętanych. Oraz że Buka pozostanie jednym z najdłużej się utrzymujących koszmarów mojego dzieciństwa. Aha, i jak każda dziewczynka o charakterze bardziej Mary Lennox (bohaterka „Tajemniczego ogrodu” Francis Hodgson Burnett), niż dowolnej disneyowskiej księżniczki uwielbiałam Włóczykija.

Do Muminków wróciłam podczas pobytu w Finlandii kilkanaście lat temu. Miałam okazję popłynąć na wyspę Kailo przy Naantali oraz obejrzeć muzeum Muminków w Tampere. Ale później znowu o nich zapomniałam… ale wróciły.

  • Za drzewami wznosi się dach charakterystycznego domku...
  • Dom-latarnia, w skali 1x1

Zaczęło się od ogniska. Młoda Dama nieopatrznie włożyła paluszek w popiół po wygasłym ognisku i okazało się, że wciąż tlił się w nim żar. Na szczęście oparzenie nie było spore, ale lepiej było palec zabezpieczyć. Jedyne plasterki, które miałam pod ręką, były kolorowe i przedstawiały jakieś stworki. Bardzo się to Młodej spodobało. Potem okazało się, że owe stworki mają poświęcone im książki i filmy i tak się zaczęło – a ja poznałam Muminki na nowo.

Tove Jansson stworzyła taką plejadę niezwykłych stworzeń, jakiej nigdzie indziej nie spotkałam. Po kilku odcinkach zdałam sobie sprawę, jak inne są jej historie. I zaczęłam dostrzegać schematyczność wszystkich współczesnych bajek: Bohater(ka) ma problem i nie potrafi sobie z nim poradzić, próbuje kilka razy, każda próba wiąże się z jakąś jej wadą, ostatnia próba najczęściej wiąże się z przyjaźnią/zaufaniem/wstaw dowolne. No i koniecznie muszą być dwa wątki, które się przeplatają i pod koniec łączą. Każdy z nich dotyczy jakiegoś zmagania. Koniecznym efektem jest poczucie bycia zadowolonym i potrzebnym. Bardzo się to ładnie wpisuje we współczesną modę na sukces.

Domek kąpielowy, w którym mieszkała Too Tiki

Tymczasem Muminki znajdują czarodziejski kapelusz, latają na kremowych obłoczkach, przeżywają traumę bycia niechcianym oraz wyrzucają niebezpieczny przedmiot do rzeki.

Żaden mieszkaniec Doliny Muminków, poza wrażliwą Too Tiki, nie współczuje Buce, która nikomu nic złego nigdy nie zrobiła, a jej największą przewiną jest zgaszenie wielkiego ogniska.

Łobuz i śmierdziel Bobek nie zostaje zindoktrynowany przez grupę przyjaciół. Oni nie chcą się z nim bawić i nikt nie roztkliwia się nad jego trudnym dzieciństwem. Bobek zostaje zepchnięty na margines i tam pozostaje. Ojej.

Naantali

Są takie odcinki, w których nie ma ani jednej sceny pościgu.

Mała Mi to najbardziej złośliwe i agresywne stworzenie, jakie można sobie wyobrazić, ale jest lojalna jak mało kto. Nie wiem do końca, jak Migotce udało się wytrzymać z tą małą złośnicą. Co ciekawe, dziewczyny w ograniczonym stopniu wpływają na siebie nawzajem. Są bardzo różne, a jednak się przyjaźnią.

Ryjek jest tchórzliwy, leniwy ponad miarę i zachłanny. Właściwie nie przychodzi mi na myśl żadna jego zaleta. Nikt nie uczy go ciężkiej pracy, nie poznajemy jego ukrytych talentów, które czynią z niego przydatnego członka społeczeństwa – przydatnego w duchu powszechnego konsumpcjonizmu.

Widok ze wzgórza na Naantali, z lewej stoi jakiś troll 😉

Muminki pozostają mimo to aktualne, bo wartości, których dotykają, są ważne, bez względu na wiek. Na mnie największe wrażenie zrobiła opowieść, w której Muminek zostaje zamieniony w brzydkiego, szczurowatego stwora. Tata Muminka, Włóczykij, Ryjek i Mała Mi nie poznają go i nie przyjmują do wiadomości, że został zaczarowany. Zrozpaczony Muminek rzuca się w objęcia Mamy Muminka i, zalewając się łzami, prosi ją, by potwierdziła, że jest jej dzieckiem. Mama Muminka przez dłuższą chwilę wpatruje się w jego twarz, po czym mówi: „Wiem, że to Ty. Zawsze rozpoznam mojego synka.” Lęk przed byciem porzuconym, jedna z największych traum wczesnych lat dzieciństwa, zostaje przepracowana w wielkim stylu.

Za wodą – kościół w Naantali

Muminki to też jedyna bajka, która jest mało przewidywalna – po trosze ze względu na nieschematyczność, po trosze ze względu na przemyślany świat. Jest powolna, mądra, nietrywialna, ale też, kiedy trzeba, naiwna. O dziwo, mimo że pierwsza historia pojawiła się w 1945 roku, brakuje w niej tradycyjnych wzorców. Wprawdzie to Mama Muminka gotuje, ale jej mąż, marzyciel, jest tak oderwany od rzeczywistości, że w praktyce to ona podejmuje wszelkie ważne decyzje.

Okolice Wyspy Muminków, mimo wyraźnych oznak współczesności, mają w sobie wciąż coś bajkowego…

Oczywiście, ja mogę sobie gadać, bo ogólnie znana jestem z tego, że lubię rzeczy nietypowe. Ale dzieci, dzieci, moi Mili, są jak papierek lakmusowy. A Młoda Dama od kilku tygodni nie chce słyszeć ani o My Little Pony, ani o Psim Patrolu, ani o żadnej innej bajce. Nawet w wierszach Chotomskiej trzeba jej przemycać Paszczaka, Bukę i Małą Mi.

Muminki to mój wielki powrót do czasów dzieciństwa, do historii, której wartości kiedyś nie byłam świadoma. Poza tym na blogu, który nazywa się Most Trolla, nie mogło zabraknąć tekstu o trollach.

_____________________
Jeśli jesteście ciekawi, jakie wątki osobiste Tove Jansson wplotła w książki o Muminkach, polecam artykuł tutaj: entertheroom.pl.

Źródło grafiki: crystalvision.com, zdjęcia pochodzą ze zbiorów prywatnych.

3 komentarze

  1. Jak czyta się np. Muminki Księge Pierwszą i interpretuje się ją przez pryzmat II wojny światowej… robi jeszcze wiekszę wrażenie. Mama Muminka z Muminkiem stracili dom, wędrują wygani, jak migranci szukając bezpiecznej wyśnionej Doliny, wyrwani z poprzedniego życia, nie mogą odnaleźć Taty Muminka. Kiedy go odnajdują, okazuje się być straumatyzowanym, oderwanym od rzeczywistości mężczyzną.. cała rodzina musi odnaleźć się w nowej rzeczywistosci, poznać na nowo. Buka… jak łagodne przypomnienie śmierci, tragedii. Duzo by pisać..pole interpretacyjne szerokie! Całość totalnie fascynująca i magiczna!

    • Przy tym świat Muminków jest bardzo oryginalny, ale nie udziwniony. Po prostu się w niego wkracza i wszystko przestaje nas dziwić. Poziom zanurzenia jest doprawdy niezwykły.
      Dziękuje za komentarz 🙂

  2. Nie wyobrażam sobie listopada bez Muminków. W ogóle nie wyobrażam sobie świata bez nich 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *