Blizzard, robisz to źle

Poniedziałek po urlopie, czyli Asia wraca do pracy. Dziecko umówione na szczepienie, przedszkole dogadane. Kompiluję właśnie zestaw trailerów z GamesComu, prawie skończyłam. Nagle Kamila przypomina mi, że przecież dziś jest lodowy event w Arkadii!

Co mi zostało… obfotografowałam ten samochód ze wszystkich stron 😉

Luby dostał nawet maila od Blizzarda, w którym znajduje się zaproszenie na Rożek Mrozu oraz do zagrania w dodatek Rycerze Mroźnego Tronu. Jest po 13.00, więc lodowy van Hearthstone’a czeka już od godziny. A wraz z nim masa cosplayerów, graczy, atrakcje, fajerwerki – w końcu to Blizzard. Tak to sobie wyobrażam, bo w mojej głowie na hasło Blizzard uruchamia się cały ciąg obrazów. A są to wielkie standy podczas Gamescomu, masa prezentów, świetna oprawa muzyczna. Błyskawiczna reakcja moderatorów na nawet najcichszy płacz gracza w Warcrafcie. Częste update’y, ładna grafika. Jednym słowem, jechałam na event przekonana, że znowu Blizzard pokaże mi, jak dbać o graczy. Rzucam wszystko, pakuję dziecko i męża do samochodu, i jedziemy!

A na miejscu…

Wylatujemy przed Arkadię i wita nas całkiem pokaźny tłumek oblegający furgonetkę. Część osób stoi na specjalnym podeście, ale nie wszyscy się na nim mieszczą, więc niektórzy wylegli na trawę. Ktoś z obsługi przez megafon upomina, by nie deptać trawnika. No ale jestem z prasy, więc pewnie mi wolno trochę pohasać, by zrobić zdjęcia. Ustawiam męża z dzieckiem w kolejce (Młoda Dama zgodziła się wyjść z domu, bo obiecaliśmy jej te osławione lody króla Lisza). Zaczynam polować na cosplayerów.

Jest jedna dziewczyna. Nie powiem, wygląda fajnie. To Death Knight Valeera (dziękuję Iwo za pomoc w zidentyfikowaniu jej!).

Valeera

Na czarnym podeście stoi kilka parasoli, każdy oznacza stanowisko, na którym można pograć – jeśli ktoś nie chce zaliczyć partyjki na własnym telefonie. Popatrzyłam przez ramię ludziom, którzy grali. Podglądałam grupki, licząc na to, że ludzie zgromadzili się wokół czegoś interesującego. Ale nie, okazuje się, że po prostu jest tutaj darmowe wi-fi. W jednym miejscu stoi wielka tekturowa ramka do karty, można wsadzić w nią głowę, zrobić zdjęcie i wziąć udział w konkursie. Jeden z graczy przekazał mi, że do wygrania są rewersy za spotkania towarzyskie.

Wraca mąż z dzieckiem i kubkiem czegoś, co wygląda jak ludwik. Lodów nie ma.

W dodatku zaczyna padać.

Można było sobie pograć, całe szczęście!

Nieco rozczarowani chowamy się w Arkadii. Po drodze udaje mi się złapać kogoś z obsługi i zagadać. Moje pytanie jest proste: jaki jest plan imprezy?

– Są lody, ale musisz się pośpieszyć, bo zaraz się skończą.

– … a jakiś cosplay? Spotkania?

– Tak, tam stoi dziewczyna.

– A coś więcej?

– Raczej nie.

Furgonetka z lodami bez lodów, za to z jakąś podejrzanie wyglądającą granitą…

Ale nie bez powodu nazywam siebie graczem. Nie mogę się poddać. Dziecko ląduje w Fikołkach, ja zbieram siły przy kawie. Przeszukuję internet, bo może umknął mi plan imprezy? Po godzinie zerkam przez okno w stronę furgonetki, ale nic interesującego nie zauważam. Mimo to postanawiam tam pójść jeszcze raz.

Już na miejscu zauważam pewne poruszenie. No nareszcie! A tymczasem to przybył streamer. Można uścisnąć mu rękę i pogadać. Dziewczyna w stroju Valeery zniknęła. Tłum nieco się powiększył, przez co przeciśnięcie się do konsoli graniczy z niemożliwością. Aż strach pomyśleć, co będzie o 17…

A oto wejście do świątyni lodów króla Lisza!

Jest 16.20. Od 13.30 czekałam, aż coś się wydarzy. Pora wracać do domu. Wprawdzie ryzykuję tym samym, że jakaś atrakcja mnie ominie, bo event jest rozpisany do godziny 20, ale nigdzie nie mogę znaleźć planu. Strona na FB nie podaje żadnych informacji.

Event pod Arkadią kojarzy mi się ze spotkaniem wielbicieli jakiegoś niszowego systemu RPG w kawiarni kumpla na obrzeżach miasta. Zero organizacji, zainteresowania ludźmi. Oczywiście, można powiedzieć: darmowa impreza, czego się spodziewałaś? Oraz: przecież Polska nie jest dla Blizza jakimś wielkim rynkiem. Ale firma, która istnieje już tyle lat powinna wiedzieć, jak pokazać klasę. Oraz powinna nauczyć się organizować imprezy. Widać, że Lodową Cytadelą interesowało się wiele osób. Wszyscy liczyli na coś więcej.

Pozdrawiam fanów Blizzarda 🙂

4 komentarze

  1. No to grubo było. Sam trailer sugerował, że będzie ciekawie. Król Lisz chyba nie zdążył wrócić z GamesComu i dlatego tak to wyglądało.

    • też zasugerowałem się trailerem i zapowiedzią Kamili. Myślałem że będzie fajnie. Nawet miałem specjalnie na to do Warszawy wcześniej wrócić, by skosztować tych lodów Liszowych. Widzę że nic nie straciłem. Dla nie których to mogła być właśnie okazja żeby się spotkać ze stremerem i takie tam. Ale nie można opierać całej imprezy o „gwiazdy” twitcha.

  2. W Hearta zagrywam się od dawna i naprawdę liczyłem na coś większego niż to co zaoferował nam Blizzard. Mój zapał już trochę ostygł – niestety…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *