Opowieść Rusałki – recenzja gry Stworze

Tego dnia słońce piekło wyjątkowo mocno. Nie lubię tego. Moja skóra robi się wtedy sucha, a włosy zaczynają przypominać wyschnięte badyle. Nie miałam wyboru – musiałam schować się w szuwarach, z cienia obserwując poczynania moich rywali. Dzień to nie moja pora, więc ospale unosiłam się tuż pod powierzchnią wody i próbowałam odgadnąć plany Leszego. Niestety, słoneczny blask spowalnia nie tylko moje ruchy, ale też myśli…

Ta, która strzeże zatopionego skarbu

Rusałka pojawiła się w okolicach Jeziora Raduń. Myśliwy powinien mieć się na baczności…

Nie wiem, gdzie może mieć swoje legowisko ten zwierzak. Ludzie zanoszą mu dary do lasu, ale to by było zbyt oczywiste. Ostatnio znaleziono zdobny róg na Cichych Wzgórzach, więc może tam się chowa? Muszę wysłać tam moje sługi. Trzeba skorzystać z okazji, że jest osłabiony po walce z Myśliwym i go wytropić.

Zwłaszcza że ktoś inny intensywnie mnie poszukuje i jest już blisko. Jak zwykle Bezkost wykazał się wyjątkową bezczelnością, ponieważ zaciągnął w okolice jeziora Raduń Woja. Ten twardogłowy człowiek jest odporny na mój urok i prędzej zdzieli mnie toporem niż odbędzie miłą pogawędkę. Jest coś dziwnego w jego szarych oczach. Będę musiała przenieść się w inne miejsce, ale to dopiero wieczorem, wieczorem…

Ta, która tańczy przy pełni

Rusałka, Leszy, Szeptucha.

Póki co, staram się dostrzec spomiędzy tataraku, czy mieszkańcy Podgrodzia otrząsnęli się już z serii koszmarnych wizji, które im zesłałam. Nie docenili wspaniałych ryb, które napędziłam im do sieci, rozbestwili się. Znaki, które wskazywały na to, że to ja pomogłam im przepędzić ducha samobójcy, zostały zignorowane. W nastraszeniu mieszkańców niechcący pomogła mi Szeptucha, która puściła po niebie stado kruków.

Ale nie dam się zwieść. Nie wiadomo, po której stronie stoi ta jędza. Kręci się wokół wsi, nawet widziałam ją, jak wyprowadziła z lasu zagubione dzieci. Myślałby kto, że nigdy nie posmakowała delikatnego dziecięcego mięska, stara obłudnica. Cóż, w każdym razie ja muszę obejść się smakiem, ehh.

Ta, która uwielbia podarki

Karty mają piękne grafiki – tutaj grzbiety talii misji Rusałki.

Byle do wieczora. A wtedy… szykują się Jare Gody. Młodzi wyjdą na brzeg, będą puszczać wianki, pić miód, szukać skarbu. Ja wiem, gdzie leży ten skarb i chętnie im go wskażę, ale muszą najpierw zasłużyć. Może ten młynarczyk zdoła mnie przekonać, bym dała mu kilka wskazówek. Anieli przyda się odrobina zazdrości. Ostatnio przeglądała się w wodach jeziora, podziwiając swoje nowe, piękne korale. Bardzo mi się spodobały.

Ta, która porywa nieostrożnych w głębiny

Spójrzcie tylko na te piękności! CXXI Konkurs Piękności Stworzy wygrał, jak co roku, Bobo.

Młody Jawko wszystko mi powiedział. Mam nadzieję, że zakopałam go dobrze i nie wypłynie w trakcie zabawy. Trochę by mi to popsuło szyki.

Muszę mieć oczy wokół głowy, bo takie nagromadzenie ludności to idealna okazja dla Bezkosta, by się pożywić. Jeśli zobaczę gdzieś jego ohydną mordę z przyssawkami, trzeba będzie działać. Już starczy mi, że wepchnął się na postrzyżyny, przez co wszyscy myślą, że ten śliczny chłopaczek jest przeklęty. Poza tym nie wygnał na czas Bannika, który zalągł się w łaźni i straszył zarządcę Krukowca. Tygodniami nikt nie korzystał z przybytku, a Bezkost tylko chichotał.

A ja lubię, jak ludzie o siebie dbają. Nie cierpię brudnych, zawszonych śmiertelników, takich jak ten pomylony Żerca, do którego łażą ludziska z prośbą o przepowiedzenie przyszłości. Miejscowi się go słuchają, ale do czasu, do czasu. Mam już pomysł, jak pomieszać mu wróżby. Nie podoba mi się, że zawsze, kiedy idzie brzegiem Radunia, dokładnie wie, z której strony na niego patrzę. Szaptucha go ceni, bo jest mądry, a ja nie ufam mądrym mężczyznom. Trudniej ich kontrolować.

Ta, która przeklina instrukcję

Gra jest pięknie wydana. Szkoda tylko, że twórcy dołączyli tylko cztery podstawki do postaci i między rozgrywkami trzeba przekładać kartoniki.

Zostawmy naszą Rusałkę i jej niecne plany. Pora opowiedzieć o rozgrywce. W grze wcielamy się w stworze – jedną z potężnych istot, znanych ze słowiańskiej mitologii. Naszym celem jest zostanie Opiekunem Krainy. By to osiągnąć, konieczne jest zdobycie jak największej liczby punktów wpływu, a zyskujemy je wykonując spersonalizowane misje oraz różne mniej lub bardziej skomplikowane zadania dostępne na planszy. Możemy, a nawet powinniśmy, przeszkadzać innym stworzom za wszelką cenę!

Chowaniec. Grafika ze strony wspieram.to.

Gra jest pięknie wydana i sam pomysł na bohaterów jest świetny. Stworze ma wysoką regrywalność, a mechanika doboru misji i zadań powoduje, że trzeba się naprawdę nieźle nakombinować, by uzbierać punkty zwycięstwa. Jest tym ciekawiej, że część misji dostajemy z obcych talii – po jednej od każdego przeciwnika. Gra pozwala komuś dopiec, zanim rozgrywka się na dobre zacznie. Warto zaznaczyć, że nie mam odczucia, jakby misje były źle zbalansowane. Może dlatego, że w naszych rozgrywkach ci, których postacie zdawały się mieć prostsze misje, za każdym razem przegrywali.

Problem zaczyna się w drugiej połowie gry, gdy tylko jedno ze stworzy zbliży się niebezpiecznie do wygranej. Wtedy rozpoczyna się walka na przetrzymanie, która potrafi niepotrzebnie rozciągnąć czas gry. Podczas kilku partii, które rozegrałam z przyjaciółmi, oznaczało to każdorazowo dodatkowe 4 godziny grania (ha!). Osoba, która pierwsza wyszła na prowadzenie, była atakowana tak skutecznie, że kilka następnych tur musiała przeleżeć w swoim leżu, by odzyskać siły. A pozostali trzymali się twardo w szachu. W konsekwencji nieraz wygrywała osoba, która przez całą grę była w ogonie pod względem ilości wykonanych misji.

Jest to problem na poziomie konstrukcji gry, więc ciężko by go było naprawić ot tak, ale mam nadzieję, że autorzy wydadzą jakąś nakładkę do zasad. Próbowali poprawić tę kwestię w pierwszym FAQ, sugerując zmniejszenie ilości misji do ukończenia, ale to zły pomysł, gdyż eliminuje część tego, co jest najprzyjemniejsze. Najfajniej gra się w pierwsze tury, gdy szkodzimy sobie dla samej frajdy szkodzenia, a zanim pojawi się złośliwa, pełna chłodnych wyliczeń kalkulacja…

Trwa rozgrywka. Z czterech Stworzy dwa są poza planszą – liżą rany w swoich leżach…

Ponadto instrukcja woła o pomstę do nieba (albo do stworza, jak kto woli). Jest niejasna, wielu rzeczy nie tłumaczy. Zastosowano w niej podział na zasady proste i złożone – w naszym gronie doszliśmy do wniosku, że jest on źle zrobiony i wbrew intencjom wprowadza niepotrzebne zamieszanie. Lepiej od razu zagrać według pełnych zasad. Wprawdzie ze strony gry można pobrać pierwszy FAQ oraz uzupełnioną instrukcję, ale niesmak pozostał.

Żałuję też, że autorzy nie pokusili się o historie bohaterów. Te piękne, szczegółowe rysunki aż proszą się o szersze wprowadzenie graczy w świat słowiańskiej mitologii, wzorem opisów postaci z Arkham Horror. Aby lepiej wprowadzić się w realia, czytaliśmy sobie przy stole wpisy z wikipedii. Przy okazji na stronie gry możecie przeczytać opowiadania poświęcone postaciom.

Reasumując – do rusałki i jej (nie)przyjaciół na pewno chętnie powrócę, ale nie bez obaw.
 
 

Stworze wydał zespół Underworld Kingdom. Gra debiutowała na platformie wspieram.to, gdzie odniosła wielki sukces – zebrała niemal 700% zakładanych środków. Do pierwszych graczy trafiła w grudniu ubiegłego roku. Wywiad z autorami:

Tutaj z kolei możecie zapoznać się z oficjalną instrukcją:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *